Minister zdrowia zabrała głos w aferze: Państwo zadziałało prawidłowo

Dodano:
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda Źródło: PAP / Leszek Szymański
– W przypadku Szpitala Południowego państwo zadziałało prawidłowo, natychmiast po ujawnieniu faktów – uważa minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Od momentu wybuchu afery wiele osób domagało się większego zaangażowania minister w sprawę Szpitala Południowego, niektórzy mówili też o konieczności wymiany minister. W programie TVP Info polityk została zapytana o jej ewentualną dymisję. – Pracuję każdego dnia rzetelnie w Ministerstwie Zdrowia i staram się zrobić jak najwięcej, natomiast zawsze wszystko jest w rękach pana premiera – odparła.

– Nie korzystamy z żadnej przyspieszonej ścieżki. Tak, jak moim zadaniem jest zorganizowanie takiego systemu i myślę, że tutaj pan premier wyraźnie nałożył również to zadanie zarówno na mnie, jak i ministra Żurka, żebyśmy przejrzeli wszystkie procedury i obowiązujące regulacje, być może nawet zaostrzyli niektóre sankcje za to, żeby system był przejrzysty, ale chociażby rozwiązania, które wprowadziliśmy w e-rejestracji – stwierdziła Jolanta Sobierańska-Grenda.

Minister broniła też reakcji organów państwa, zapewniając, że gdy pojawiły się pierwsze doniesienia to państwo zadziałało zgodnie z procedurami.

– Przede wszystkim należy pamiętać, że w przypadku Szpitala Południowego państwo zadziałało prawidłowo, natychmiast po ujawnieniu faktów i przede wszystkim odpowiedzialność państwa za ochronę zdrowia jest dla mnie ważna, a nie licytacja polityczna w tym zakresie – stwierdziła Jolanta Sobierańska-Grenda.

Wielka afera w Szpitalu Południowym

Kanał Zero poinformował w ubiegłym tygodniu, że oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Z ustaleń serwisu wynika, że działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, natomiast kompleksowych badań dokonywano zaraz po dokonaniu rejestracji przez przedstawicieli rządzącego ugrupowania.

Kwestia "saloniku" jest pokłosiem afery Dawida Kacprzyka. Radny, przez lata związany z KO, stracił pracę w szpitalu po tym, jak nagłośniono jego ogromne zarobki jako lekarza bez specjalizacji. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała z kolei o wszczęciu postępowania sprawdzającego ws. medyka.

Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie, powiedział w rozmowie z Kanałem Zero, że Dawid Kacprzyk "traktuje ludzi jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty". – To się kończy czymś, czego nie jestem w stanie zaakceptować – oświadczył. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania – powiedział.


Źródło: TVP Info
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...